Hummus

Próbowałam wczoraj własnoręcznie zrobionego hummusu… Wszystko przez D., która zakochała się w nim i cały czas powtarzała mi, że “je go prawie codziennie” albo że “jak przyjdzie do domu to zrobi bo go uwielbia”, W końcu musiałam spróbować o co jej chodzi:)

To co mnie powstrzymywało przed zabraniem się za zrobienie go to fakt, że mam robić hummus z suchej ciecierzycy , nie z puszkowej i na efekt muszę poczekać, trzeba ją bowiem przez noc moczyć (D. dla szybkości używa też puszkowanego). Powiecie:” o co Ci chodzi, zwykłe namaczanie” ale jakoś mnie to powstrzymywało. Może też dlatego, że na wszelakie nowości kuchenne zostawiam sobie czas w weekend, na co dzień gotując szybkie, sprawdzone potrawy, a potem nie zawsze mam czas i ochotę, żeby się zabrać za nowość (Co poradzić, życie!:). Nadszedł jednak ten moment, że zabrałam się do dzieła.

Przepis wzięłam ze strony “Jadłonomia“, Marta Dymek zna się na rzeczy a ja lubię uczyć się od kompetentnych nauczycieli, jest bardzo prosty. Postanowiłam, że stawiam na produkty podstawowe. Dodatki, ponieważ są dodatkami, wykorzystam tylko te, które wskazane a jednocześnie mam je pod ręką. Bez “spinki”, w końcu to gotowanie, musi nieść również przyjemność w trakcie przyrządzania:)

Do mojej (sporej) porcji hummusu wykorzystałam:

– 1 paczuszkę suchej ciecierzycy (400 gr)

– 1 szklankę pasty tahini (ok. 200 ml)

– sok z 1/2 cytryny

– 1 płaska łyżeczkę soli

– 1/2 szklanki wody (ok. 100 ml)

– 2 duże ząbki czosnku

– 1 łyżeczka sody

Do zaserwowania ponadto użyłam:

– kilka porządnych szczypt papryki słodkiej

– oliwa

– natka pietruszki

Nie miałam:

– orzeszków piniowych (można posiekać i dodatkowo posypać po wierzchu)

Miałam ale zapomniałam wykorzystać:

– sezam (mogłam uprażyć i posypać po wierzchu)

 

Sposób wykonania:

Cała paczkę ciecierzycy moczymy przez noc w wodzie. W momencie gotowania dodajemy sodę. Nastawiamy na średnim lub mniejszym gazie na ok. 40 min. Dodatek sody sprawia, że ciecierzyca rzeczywiści jest po tym czasie miękka i nadaje się do zblendowania.

Po odcedzeniu ciecierzycy dodajemy do niej pasty tahini, czosnek, sól, sok z cytryny i blendujemy, najlepiej na gładka masę, dodając pod koniec wodę.

U mnie masa gładka nie jest bo ręczny mikser mnie zamęczył, poza tym lubię czuć w trakcie jedzenia nie do końca utarte składniki.

Hummus serwujemy w płaskiej miseczce, posypany papryką, natką pietruszki, skropiony oliwą.

Całkiem smaczny jest, muszę przyznać. Połowę z tego co zrobiłam (na miseczce wyżej widzicie zaledwie 1/10 ilości, która powstała:) zamrożę na inny dzień.

PS. D. mrozi połowę ugotowanej ciecierzycy jeszcze przed miksowaniem z pozostałymi składnikami. Super pomysł!

Zachęcam Was do spróbowania własnoręcznie zrobionego hummusu. Sama idę teraz do kuchni, zobaczę jak zasmakuje mi na śniadanie.

 

10 Replies to “Hummus”

  1. Nigdy tego nie jadłem- ciecierzycę jadłem tylko w zupie i była dobra. Zastanawiam się co to jest ta pasta tahini. Mogła bys opisać jakoś smak i skąd ją kupiłaś? z góry dziękuję 🙂

  2. Moczenie ciecierzycy odstrasza chyba każdego 🙂 Moda na hummus jednak trwa i ja też spróbowałam go zrobić – co prawda nie jest to mój jedzeniowy faworyt jednak każda pani domu powinna chociaż raz go wykonać. 🙂

  3. Mój mąż koniecznie chce spróbować humus i oczywiście nie gotowy ze sklepu. Ale jakoś nie mogę się zabrać do tego. Mam nadzieję że twój przepis natchnie mnie do działania;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.