Książka Nigelli Lawson: “Nigellissima- Włoskie Inspiracje”

Mija już prawie dwa tygodnie jak mam w swoim posiadaniu polską wersję książki “Nigellissima” Nigelli Lawson i pomyślałam, że nadszedł już moment w którym mogę się o niej wypowiedzieć.

Czekałam na nią od czasu gdy Nigella Lawson na swojej stronie internetowej oznajmiła, że zabrała się za jej tworzenie. Obserwowałam potem udostępniane informacje o postępie prac, po czym czekałam na wydanie książki, już w internecie podglądając  udostępniane wcześniej (na zachętę) przepisy.

Krótko jak wygląda książka.  Gruba kolorowa okładka (bez błyszczącej obwoluty). Kartki w środku matowo- kredowe. Piękne fotografie, zachęcające do wypróbowania stworzenia podobnej potrawy. Fajny wstęp i spis treści dzielący wnętrze na rozdziały zatytułowane: Makarony, Mięso i ryby, Warzywa i przystawki, Słodkości i Boże
Narodzenie po Włosku. Na końcu książki znajduje się kilka stron uwag do kilku przepisów z każdego rozdziału, mówiących o składnikach, dodatkowe uwagi odnośnie sposobu wykonania czy sposobie przechowania oraz indeks, porządkujący treść w sposób alfabetyczny.

Każdy przepis poprzedzony jest krótkim wstępem omawiającym danie i mówiącym na przykład jaki składnik jest używany pierwotnie ale jaki użyła Nigella i dlaczego oraz skąd czerpała inspiracje przygotowując danie w ten właśnie sposób.

Opis wykonania przepisów jest bardzo dokładny i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jeżeli dokładnie przeczyta się treść i odpowiednio przygotuje się wszystkie składniki, efekt końcowy będzie jak na zdjęciu w książce.

Pomimo jednak wielu pozytywów, książka nieco mnie rozczarowała. Może to dlatego, że jednak spodziewałam się więcej? Jak sama Nigella pisze we wstępie, nie nazywa potraw włoskimi nazwami, bo są one pozmieniane. Czytając więc i stosując przepisy z niej nie wiesz naprawdę, czy to jeszcze kuchnia włoska czy już może międzynarodowa, w której specjalizuje się Nigella, czerpiąca wielorakie inspiracje. Przepisy w każdym dziale bardzo fajne ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że gdzieś już je widziałam i tylko nie wiem, czy u Nigelli i przepis lekko zmieniony, czy gdzie indziej… czy może sama w ten sposób gotuję. Dział poświęcony Bożemu Narodzeniu tak mało “nastrojowy”, że aż się go nie zauważa, a szkoda ale może mam teraz takie spostrzeżenie bo mam też książkę “Nigella Świątecznie”, gdzie Święta kapią z każdej litery treści.

Czy kupiłabym książkę nawet gdybym nie kolekcjonowała twórczości Nigelli Lawson? Mimo wszystko tak.  To co podoba mi się w książce to podsuniecie kilku fajnych pomysłów, efektowne przepisy z małą ilością składników i wysoką szybkością wykonania. Dokładność przekazania sposobu wykonania oraz to, że jak w każdej książce Nigella uczy nas, żeby do gotowania podchodzić na luzie i bez zbędnych nerwów. Gotowanie posiłków i ich jedzenie to przyjemność o czym autorka nieodmiennie nam przypomina.

Na zdjęciach pokazuję z książki to co aktualnie mnie kusi najbardziej: Szybkie lazanie po Kalabryjsku, Minestrone z Tortelloni, Pieczony kurczak po Włosku z papryka i oliwkami i Biscotti z żurawiną i pistacjami.

PS. Po komentarzu Madame Edith zaczęłam patrzeć czy aż tak negatywną recenzję napisałam. Hmmm, książka mogłaby być lepsza (czytaj: np. więcej treści Nigelli “od siebie” i trochę lepszy rozdział o Bożym Narodzeniu i faktycznie “bogatsze” zdjęcia;)… ale to nie wyklucza, że i tak jest fajna i warta nabycia, więc KUPUJCIE POLECAM:)

Tytuł: Nigellissima Włoskie Inspiracje

Autor: Lawson Nigella

Wydawca: Filo Wydawnictwo

Okładka twarda

Data premiery: 2012-11-15

Cena podana na okładce: 69,90 zł (polecam skorzystac z sprzedaży internetowej, można zaoszczędzic)

9 odpowiedzi do “Książka Nigelli Lawson: “Nigellissima- Włoskie Inspiracje””

  1. Moja Droga,
    Ta książka mnie urzekła, choć wolę bardziej kolorowe zdjęcia, to i tak bardzo mi się podoba. Wersja oryginalna ma obwolutę (nie przepadam za nią), ale taki urok angielskich książek 😉
    Biscotti robię jutro, ale jeszcze kilka świątecznych przepisów mnie kusi.
    Ogólnie książkę iceniam bardzo wysoko. Spełniła moje oczekiwania.

    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie,
    E.

    1. Po komentarzu Madame Edith aż zaczęłam patrzeć czy aż tak negatywną recenzję napisałam. Hmmm, książka mogłaby być lepsza (czytaj: np. więcej treści Nigelli “od siebie”, bardziej rozbudowany rozdział o Bożym Narodzeniu i “bogatsze” zdjęcia)… ale to nie wyklucza, że i tak jest fajna i warta nabycia:)

  2. cóż tyle pozytywów. Jestem miłośniczką Nigelli ale to najmniej dokładna książka, nie spotkałam do tej pory przepisu, który byłby nieudany, w tej książce jest ich sporo. Oto przykłady, beza kapuczino nie udaje się jeżeli wykonuje się ją według przepisu, kawa dodana razem z cukrem powoduje to, że to nie beza tylko blin, suchy i bez wyglądu, a szybki mus czekoladowo-pomarańczowy wcale nie jest szybki, wręcz przeciwnie mleko skondensowane nie pozwala śmietanie nabrać odpowiedniej konsystencji, w efekcie deser musiałam ratować serkiem maskarpone, dobrze że go miałam, chociaż efekt końcowy pycha. Jak na Nigellę 3+,ale całość ratują opisy pełne pasji i miłości do gotowania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.